Strona główna

Bo gdy się mliczy milczy milczy....


Wow...

Zapomniałem gdzie najprzyjemniej mi się pali.

Gwoli ścisłości nie zakochałem się z wzajemnością.
Gwoli ścisłości nie pogodziłem się z ojcem.
Gwoli ścisłości omal nie zniszczyłem wszystkiego co kocham.

A teraz odcienie szarości. Egzystowanie pomiędzy wierszami. Za dużo oddechu. Wszystko wydaje się stać w miejscu chociaż pędzi w zastraszającym tempie. Łapię się czego tylko mogę, bo jeżeli zacznę się nudzić zacznę znowu brać narkotyki i tym razem już mnie nikt nie zawróci. Aha...

Gwoli ścisłości ćpałem do bólu.

No tak, wszystko pędzi, ale ja stoję. Wydaje się że to wszystko na nic. Rozlatuje się w popiół i nawet sukcesy są wypłowiałe. Koniec roku niczym się nie różni od tego co teraz więc po co na niego czekać. Choćbym i złapał smoka za skrzydła puls i tak mi nie podskoczy. Chyba tylko jedna rzecz jest w stanie go podnieść.
Pocałunek.
Jezu jak ja bym chciał odwzajemnionego buziaka!
Podpiszę się pod tym nawet krwią!
hama1 2008-03-25 20:11:18
skomentuj (6)